Zajęcia adaptacyjne w przedszkolu

Pierwszy krok w dorosłość

Monika Leśniewicz 03-06-2008, Życie Warszawy, ostatnia aktualizacja

Jeśli jesteś mamą lub tatą przyszłego przedszkolaka i masz możliwość udziału w zajęciach adaptacyjnych – koniecznie z tego skorzystaj. Być może dzięki temu wrześniowe rozstanie będzie mniej stresujące dla twojego dziecka i dla ciebie.

W czerwcu wiele przedszkoli – zarówno publicznych jak i niepublicznych – organizuje dla kandydatów na przedszkolaków specjalne dni adaptacyjne.
W zależności od placówki rodzice z maluchami mogą uczestniczyć w zajęciach w godzinach popołudniowych lub w weekendy, kiedy w przedszkolu nie ma dzieci ze starszych grup. Wielu rodziców zastanawia się nad tym, czy udział w takich zajęciach ma sens, czy maluch za kilka miesięcy po prostu ich nie zapomni.

Buduj bezpieczeństwo

– Jeśli tylko takie zajęcia są organizowane, warto z nich korzystać tak intensywnie, jak się da. Im lepiej dziecko zapozna się z nowym otoczeniem, tym bezpieczniej się w nim poczuje, nawet jeśli w czasie wakacji zapomni imiona kolegów, gdzie leżą kredki itp. – mówi Małgorzata Rymaszewska, psycholog dzieci i młodzieży z Gabinetu Psychologiczno-Pedagogicznego Rodzice i Dzieci. – Z relacji przedszkolanek wynika, że im więcej czasu dziecko spędzi w przedszkolu w czasie zajęć adaptacyjnych, tym łatwiej mu później pójść do placówki po wakacjach, bo jest lepiej przygotowane do zmian, które we wrześniu w jego życiu nastąpią. Ma też więcej „materiału” do myślenia i omawiania z rodzicami w czasie wakacji! – dodaje.
Psycholog przyznaje jednocześnie, że w praktyce często wygląda to tak, że rodzice przyprowadzają dziecko na zajęcia adaptacyjne parę razy, a następnie rezygnują. Tymczasem niespełna trzyletni maluch na poznanie otoczenia potrzebuje dużo więcej czasu niż rodzice.
– To, że rodzice po paru wizytach już wszystko wiedzą o przedszkolu, to nie znaczy, że dziecko też. Często poczucie, iż zajęcia takie nie mają sensu, bierze się stąd, że maluch zbyt mało czasu spędził, adaptując się w ten sposób – podkreśla Małgorzata Rymaszewska.
Kolejnym problemem, bardziej rodziców niż ich dzieci, jest to, w jaki sposób uczestniczyć w zajęciach adaptacyjnych. Być cały czas blisko czy powoli odsuwać się, pozostawiając dziecko pod opieką wychowawczyń? Zdaniem psychologa, podczas dni adaptacyjnych warto dostosować się do oczekiwań dziecka i bacznie je obserwować, by w tym okresie i w czasie wakacji dać mu wsparcie w obszarach, w których jest mu nadal trudno.

Małymi krokami
Psycholog radzi, by rodzice także na własną rękę podejmowali działania, które pomogą dziecku przezwyciężyć trudności. Powinni budować zaufanie dziecka do innych osób dorosłych opiekujących się nim, stopniowo zmniejszając stopień ich bliskości do pociechy i zwiększając czas, jaki dziecko z nimi spędza. – To znaczy, że najpierw zostawiamy malucha z tatą czy babcią, dopiero na koniec z mamą innego dziecka i najpierw wychodzimy z pokoju, w którym dziecko zostaje z inną osobą dorosłą, a dopiero po jakimś czasie zostawiamy je na pół dnia z ciocią i idziemy na zakupy oraz spotkanie z przyjaciółką. Inne działania, które warto podejmować, to zwiększanie poczucia bezpieczeństwa dziecka w otoczeniu rówieśników poprzez chodzenie z nim na place zabaw, umawianie się na spotkania z mamami innych maluchów. Dzieci są mniej przewidywalne w swoich reakcjach od dorosłych i jeśli maluch nie miał z nimi wcześniej do czynienia, nagły płacz innego dziecka lub wyrwanie zabawki mogą budzić przerażenie – mówi Małgorzata Rymaszewska.

Zajęcia bez mamy...
Przełomowym momentem dni adaptacyjnych jest pierwsza próba rozstania z mamą i pozostania pod opieką wychowawczyni na kilkadziesiąt minut. Opinie wśród rodziców są podzielone: zostawić malucha mimo łez i rozpaczy, czy też zaoszczędzić mu nerwów i w razie czego wrócić do dziecka?– To ważna próba dla dziecka i ważna informacja dla rodziców. Jeśli dziecko stanowczo odmawia rozstania z mamą, to dni adaptacyjne nie są czasem, by go tego uczyć. Ten okres ma się dziecku dobrze kojarzyć. Warto je jednak delikatnie zachęcać do oddalania się, wskazując na możliwość podejścia do mamy w każdej chwili i niezabawiania malucha w czasie, gdy nie uczestniczy w zabawach z innymi pociechami – wyjaśnia Małgorzata Rymaszewska.
– Jeśli będziemy bardziej atrakcyjni niż ciocia w przedszkolu i proponowane zajęcia choćby poprzez poświęcanie dziecku całkowitej uwagi, nie dziwmy się, że ono będzie wolało siedzieć z nami, niż podejść do swoich grupy. Zwykle, po paru zachętach i nudzie w towarzystwie dorosłych, dziecko oddala się od mamy coraz bardziej i na coraz dłużej. Dajmy mu jednak czas – podkreśla psycholog.
Życie Warszawy

Powrót