Diagnoza pedagogiczna dla dzieci z dysleksją, dysgrafią i dyskalkulią

Kiedy warto skorzystać z zajęć terapii pedagogicznej?

Warto się zgłosić do pedagoga terapeuty, jeżeli Twoje dziecko:

  • wykazuje specyficzne, niekiedy wybiórcze trudności w nauce czytania, pisania lub matematyki
  • mimo dobrych możliwości intelektualnych oraz znacznego wysiłku wkładanego w naukę  nie może posiąść tych umiejętności w stopniu zgodnym z oczekiwaniami.

Może mieć ono trudności typu dyslektycznego. Bez specjalistycznej pomocy pedagogicznej postępy w nauce Twojego dziecka będą mało zauważalne, a jego sytuacja emocjonalna, a szczególnie motywacja do nauki, może się pogarszać.

Czym się zajmuje pedagog terapeuta?

Pedagog terapeuta, systematycznie pracując z dzieckiem dyslektycznym i ukierunkowując oddziaływania rodziców, pomaga minimalizować trudności w nauce czytania i pisania poprzez ćwiczenia poprawiające: 

  • pracę analizatorów odpowiedzialnych za percepcję wzrokową i słuchową 
  • koordynację wzrokowo - ruchową 
  • uwagę i pamięć

Jednocześnie, odpowiednio do wieku dziecka i poziomu wymagań szkolnych, pedagog kieruje procesem wyrównywania braków w zakresie czytania ze zrozumieniem, pisania bez błędów oraz poprawą graficznej strony pisma.

Terapia dyskalkulii, oparta na dokładnej diagnozie poziomu rozumowania oraz rzeczywistych umiejętności, pomaga dziecku w dojrzewaniu procesów myślenia operacyjnego na poziomie konkretnym, lepszego rozumienia pojęć i relacji matematycznych lub wypracowania własnych strategii uczenia się matematyki.

Efekty terapii pedagogicznej w bardzo istotnym stopniu zależą zarówno od wieku dziecka (nie warto zwlekać z rozpoczęciem reedukacji), jak i stopnia zaburzeń funkcji percepcyjno-motorycznych.

Kto może uczestniczyć w zajęciach reedukacyjnych? 

  • dzieci 6-letnie, których rozwój jest nieharmonijny i dostrzegamy u nich „ryzyko dysleksji”, 
  • uczniowie szkoły podstawowej, dla których dobry poziom czytania i pisania jest niezbędnym warunkiem sukcesów w nauce.
  • uczniowie gimnazjum, którzy widzą potrzebę poprawy poziomu czytania i pisania (bez błędów dyslektycznych), a ich trudności w nauce dotyczą już wielu przedmiotów nauczania.

Koszt sesji diagnostycznej: 150 zł/50 min.

Powrót

Diagnoza psychiatryczna i farmakoterapia

Psychiatra dzieci i młodzieży to lekarz psychiatra, który ukończył specjalizację przygotowującą go do pracy z pacjentami w tych grupach wiekowych.  Może prowadzić diagnozę zaburzeń psychicznych, psychoterapię (po ukończeniu odrębnego szkolenia w zakresie psychoterapii) i farmakoterapię.

Czym się zajmuje psychiatra dziecięcy?

Psychiatra dziecięcy zajmuje się diagnozą i leczeniem zaburzeń/ chorób natury psychicznej. Najczęściej rodzice zgłaszają się z takim problemem do psychologa. Jednak, gdy zakres zaburzeń przekracza normę  w sensie jakościowym i/lub ilościowym wówczas dziecko trafia do psychiatry.

Psychiatria dzieci i młodzieży obejmuje szerokie spektrum problemów psychicznych:

  • zaburzenia lękowe (m.in fobie, nerwica natręctw, zaburzenia konwersyjne)
  • zaburzenia zachowania
  • zaspół nadpobudliwości psychoruchowej( ADHD, ADD)
  • upośledzenia umysłowe
  • całościowe zaburzenia rozwojowe(autyzm, zesp. Aspergera)
  • zaburzenia nastroju( depresje, zaburzenia afektywne dwubiegunowe)
  • zaburzenia psychotyczne(m.in. schizofrenia).

Jak przebiega diagnoza i leczenie psychiatryczne dziecka?

W celu postawienia diagnozy lekarz na pierwszym spotkaniu zbiera od obojga rodziców tzw. wywiad osobisty i rodzinny dziecka. Rodzice są pytani o rozwój dziecka od chwili ciąży, porodu poprzez okres dzieciństwa do dnia dzisiejszego. Wywiad rodzinny dotyczy wszystkich członków najbliższej rodziny dziecka( jest to ważne ze względu na możliwe tło genetyczne i środowiskowe problemów dziecka). Czasami rodzice proszeni są o dostarczenie dokumentów dotyczących dziecka (np. opinie ze szkoły, opinie psychologiczne, karty informacyjne pobytów w szpitalu).

Kolejnym etapem tworzenia diagnozy jest badanie dziecka, które może zająć od 1 do 3 spotkań oraz wykonanie badan dodatkowych (badania krwi, moczu, EEG, EKG, badanie okulistyczne, słuchu, czasami tomografię komputerową lub rezonans magnetyczny), badań psychologicznych, ew. dodatkowych konsultacji w zależności od podstawowego schorzenia

Po postawieniu diagnozy lekarz wdraża leczenie, które sprowadza się do leczenia farmakologicznego i/lub terapii (rodziny, indywidualnej lub grupowej). Dziecko przyjmujące leki musi być pod stałą opieką lekarską.

Diagnozę i terapię psychiatryczną (również farmakoterapię) w Gabinecie "Rodzice i Dzieci" prowadzi Joanna Brągoszewska, lekarz psychiatra z wieloletnim doświadczeniem, specjalizujący się w psychiatrii dzieci i młodzieży.  

Koszt wizyty lekarskiej: 30 min - 150 zł;

Powrót

Psychoterapia grupowa dla dzieci

gabinet psychologiczny dla dzieci

W roku szkolnym prowadzimy grupy dla dzieci w wieku szkoły podstawowej, dzieci 5-6 letnich, młodzieży licealnej oraz dzieci ze stektrum autyzmu. Terapia grupowa ma zastosowanie szczególnie we wspomaganiu rozwoju dzieci i młodzieży z trudnościami w relacjach z rówieśnikami.

Dziecko określane przez nas jako mające problemy w relacjach rówieśniczych zwykle:

• ma trudności w nawiązywaniu nowych znajomości; lub
• jego przyjaźnie trwają krótko i kończą się często nie wiadomo dlaczego; lub
• jest bardzo nieśmiałe; lub
• koledzy odsuwają się od niego, bo często wdaje się w bójki lub odzywa do nich niemiło, choć wcale nie ma takiego zamiaru; lub
• czuje się gorsze lub mniej interesujące od innych; lub
• ma jakikolwiek problem dotyczący relacji z kolegami i nie umie sobie z nim poradzić od dłuższego czasu;

W naszym gabinecie psychologicznym (lub klasach w szkołach) doświadczeni psychologowie pomogają im:

• poznać i nauczyć się wyrażać uczucia, których doświadczają w kontakcie innymi osobami;
• zdobyć umiejętności komunikacyje (mówienia o sobie, słuchania, rozumienia), społeczne (np. rozpoczynanie rozmowy, przedstawianie się) i współdziałania w grupie;
• nauczyć się radzić sobie z negatywnymi emocjami, z nudą i ze stresem;
• wzmocnić ich poczucie kompetencji i własnej wartości.

 Trwa nabór do grup.

Gdy zbierze się odpowiednia liczba chętnych ustalimy z Państwem dzień i godzinę spotkań. 

Osoby zainteresowane terapią grupową prosimy o kontakt z sekretariatem gabinetu w celu dokonania zapisu.

Koszt 60 min. sesji: 80 zł/osoba, 100 zł/90 min. płatne z góry za cały miesiąc

Powrót

Psychoterpia indywidualna dla dzieci i młodzieży

Poniżej piszemy krótko o tym, czym jest psychoterapia indywidualna, jakie jej formy proponujemy dzieciom i młodzieży, kto prowadzi i ile kosztuje psychoterapia w naszym gabinecie.

Psychoterapia jest jedną z form leczenia psychologicznych zaburzeń w zachowaniu, myśleniu i w emocjach. W zależności od teorii psychologicznej, z której się wywodzą rozróżniamy m.in. następujące rodzaje psychoterapii:

 

  • terapię poznawczo behawioralną
  • terapię psychoanalityczną
  • terapię psychodynamiczną
  • terapię humanistyczno-egzystencjalną
  • terapię systemową
  • terapię eklektyczną (łączącą dorobek różnych teorii) 

W naszym gabinecie, w pracy z dziećmi i młodzieżą prowadzimy przede wszystkim terapię poznawczo-behawioralną lub psychodynamiczną.

 

Terapia poznawczo-behawioralna (TPB) (na postawie definicji EABCT) 

Teoria będąca podstawą TPB zakłada, że sposób, w jaki widzimy określone zdarzenie i rzeczywistość silnie wpływa na nasze reakcje emocjonalne, na zachowanie i na fizjologię.
W indywidualnej terapii poznawczo-beheawioralnej klient i terapeuta wspólnie określają problem i starają się go zrozumieć w kategoriach myśli, uczuć i zachowań klienta.  Owo wspólne dla terapeuty i klienta rozumienie problemu zawarte jest w tzw. sformułowaniu problemu.  Sformułowanie powala na zaplanowanie zindywidualizowanych celów i planu terapii, które są następnie stale monitorowane i oceniane pod względem skuteczności.  Celem terapii jest wypracowanie z klientem bardziej skutecznych niż dotychczasowe sposobów radzenia sobie z trudnościami oraz nauczenie go, jak samodzielnie generować takie sposoby radzenia sobie po zakończeniu terapii. W podejściu tym pracuje się przede wszystkim (choć nie tylko) nad bieżącymi trudnościami klienta.
Terapia poznawczo-behawioralna jest zwykle terapią krótkoterminowa. W naszym gabinecie trwa zwykle od kilku do kilkunastu miesięcy - w zależności od rodzaju i stopnia nasilenia problemu zgłaszanego przez klienta.  
Terapia poznawczo-behawioralna opiera się na badaniach empirycznych. Badania te wyraźnie wskazują na jej skuteczność, szczególnie w leczeniu:

  • Ataków lęku i paniki
  • Fobii
  • Depresji
  • Zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego (inaczej: nerwica natręctw)
  • Zaburzeń jedzenia
  • Ataków gniewu/złości
  • Uzależnień
  • PTSD (zespół stresu pourazowego)
  • Problemów ze snem
  • Problemów w relacjach

Terapia poznawczo-behawioralna jest skuteczna w pracy z młodzieżą i starszymi dziećmi (choć niektóre małe dzieci - od ok. 6 r.ż.- również mogą z niej korzystać), których problemy można stosunkowo jasno określić i które są same zmotywowane do zmiany w swoim dotychczasowym sposobie rozumienia, przeżywania i reagowania na otaczający je świat.

Terapia psychodynamiczna

Terapia psychodynamiczna to - najogólniej rzecz ujmując  współczesna psychoanaliza. Terapia ta opiera się przede wszystkim na relacji, jaka rozwija się z czasem między terapeutą i pacjentem. Terapia polega na analizie przeniesienia, czyli tego, co wnosi pacjent w relację z terapeutą z innych relacji, najczęściej z ważnymi osobami w jego życiu, czyli z matką i ojcem. Terapeuta obserwuje i interpretuje wypowiedzi i zachowania pacjenta w czasie sesji i w ten sposób pomaga mu zrozumieć niektóre z jego wewnętrznych konfliktów.
W przypadku pracy z osobą dorosłą terapeuta opiera się przede wszystkim na komunikatach słownych pacjenta. W przypadku dzieci, obok wypowiedzi, analizowana jest treść niedyrektywnej zabawy dziecka, jego rysunki i ogólne zachowanie.
Przykładem psychodynamicznej terapii dla dzieci jest niedyrektywna terapia zabawowa stworzona przez Virginię Axline (Non-Directive Play Therapy).  Terapia ta opiera się na założeniu, że człowiek posiada w sobie nie tylko zdolność do rozwiązywania własnych problemów, ale też pewien impuls do wzrostu, który sprawia, że zachowania bardziej dojrzałe są dla niego bardziej satysfakcjonujące niż te mniej dojrzałe. W niedyrektywnej terapii pozwala się dziecku pozostać sobą i akceptuje jego ja takim, jakie ono jest  bez oceniania go i naciskania na zmianę. W pracy z dzieckiem raczej się nazywa niż interpretuje wszelkie wyrażane przez dziecko stany emocjonalne. Takie podejście pozwala dziecku poznać siebie w jego własnym tempie i ewentualnie dokonać tylko takich zmian, jakie według niego złożą się na bardziej satysfakcjonujący wzorzec funkcjonowania. Niedyrektywna terapia zabawowa pozwala dziecku dokonywać tego, w najbardziej dla niego naturalny sposób  poprzez zabawę. Zabawa jest sposobem na wyrażanie siebie przez dziecko: na wyrażanie napięć, frustracji, niepewności, lęku, agresji, zakłopotania, zagubienia i in. Kiedy dziecko ma możliwość wyrażania takich stanów i przyglądania się im jakby z zewnątrz  uczy się je kontrolować lub ma możliwość porzucenia ich. W atmosferze akceptacji i relaksu dziecko może stawać się sobą, może zacząć samodzielnie myśleć i podejmować własne decyzje; staje się psychologicznie bardziej dojrzałe i może realizować siebie.
Terapia psychodynamiczna może być stosowana w pracy z dziećmi w różnym wieku i z różnymi problemami. Terapia zabawowa stosowana jest zwykle w pracy z młodszymi dziećmi.
Terapie psychodynamiczne są długoterminowe, tzn. trwają zwykle ok. 2-5 lat.

Psychoterapię dzieci i młodzieży w gabinecie "Rodzice i Dzieci" prowadzą:

  • mgr Małgorzata Rymaszewska (również w jęz. angielskim)
  • mgr Monika Misiec (również w jęz. angielskim i niemieckim)
  • Mgr Krystyna Lauk 
  • mgr Natalia Gutowska  
  • mgr Joanna Rutkowska
  • mgr Agata Orzechowska 

Koszt jednej sesji (50 minut) - 150-180 zł  

Zasady uczestniczenia w terapii w naszym gabienecie przedstawiamy rodzicom w formie następującego listu:

Szanowni Rodzice!

Uprzejmie informujemy, że z uwagi na dobro prowadzonej w naszym gabinecie psychoterapii dzieci prosimy o:
1. Nie spóźnianie się na sesje terapeutyczne; Jest to ważne nie tylko z uwagi na sprawy organizacyjne, ale również jest częścią procesu terapeutycznego: uczy dziecko granic, określonego rytmu, w którym rzeczy mają swój początek i koniec.
2. Przyprowadzanie dziecka na spotkania z terapeutą regularnie, co najmniej raz na tydzień; w pracy terapeutycznej bodaj najistotniejszym czynnikiem leczącym jest pełna akceptacji i empatii relacja terapeutyczna, a o taką trudno, gdy dziecko spotyka się z terapeutą co 2-3 tygodnie.
3. Udzielenie wsparcia dziecku i terapeucie poprzez wykonywanie zaleconego programu terapeutycznego na terenie domu przez was samych (ewentualnie inną osobę) lub wspieranie dziecka w samodzielnym realizowaniu takiego programu w domu (w sytuacjach, gdy taki program zostanie wam przekazany), oraz poprzez uczestniczenie w konsultacjach dla rodziców (co 4-6 tygodni) lub warsztatach dla rodziców (o ile takie formy współpracy będą rekomendowane);
4. Regularne wnoszenie opłat za terapię dzieci po każdej sesji. Ponieważ w przypadku terapii rezerwujemy dla dziecka konkretną godzinę danego dnia w tygodniu i niemożliwe jest zwykle zapisanie w to miejsce jednorazowo innej osoby, w przypadku odwołania wizyty Rodzice pokrywają zatem: 0% kosztów sesji, gdy wizyta odwołana ponad 72 godz. przed planowaną sesją;  50% gdy wizyta odwołana jest 72-12 godz. przed planowaną sesją; oraz 100% przypadku odwołania wizyty na 12 lub mniej godzin przedplanowanym spotkaniem lub nie odwołaniem go w ogóle. 
5. Umożliwienie nam 1-2 krotnego spotkania z dzieckiem i jednego z Państwem w przypadku, gdy z jakichkolwiek powodów chcecie zrezygnować z prowadzenia przez nas terapii. Uważamy, że jest bardzo ważne, by dziecko miało w każdej sprawie jego dotyczącej poczucie domknięcia, zakończenia określonego procesu – nawet gdy z różnych powodów proces ten może być negatywnie oceniany. Jeżeli przyczyna przedwczesnego zakończenia terapii leży wg Was po naszej stronie – my poniesiemy koszt wizyt „domykających”.
6. Nie rozpowszechnianie autorskich programów terapeutycznych;
7. Zgłaszanie nam wszelkich uwag i propozycji dotyczących zarówno procesu terapii dziecka jak i naszej z Państwem współpracy na spotkaniach konsultacyjnych lub formie e-mailowej na adres: listy@rodziceidzieci.com;

 

Licząc na pomyślną współpracę pozostajemy z poważaniem,

Zespół „Rodzice i Dzieci”

Powrót

Kompleksowa diagnoza psychologiczna i pedagogiczna

Jakąkolwiek pracę terapeutyczną z dzieckiem lub rodziną musi poprzedzać staranna diagnoza czynników i mechanizmów wpływających na pojawienie się i utrzymywanie trudności dzieci lub rodziców.

Na diagnozę psychologiczną składają się m.in.:

- wywiady przeprowadzane z rodzicami i z dzieckiem n.t. historii problemu,

- czasem opinie od innych psychologów, nauczycieli,

- karty wypisów ze szpitali,

- bezpośrednia obserwacja w gabinecie psychologicznym lub w naturalnym środowisku dziecka; oraz

- różnorodne wystandaryzowane testy psychologiczne. 

W naszym gabinecie diagnoza prowadzona jest często przez kilka osób w celu zapewnienia jej jak największej rzetelności i przygotowania optymalnego planu pracy z dzieckiem i jego rodziną. 

Przebieg: Na pierwsze 1-2 spotkania z psychologiem lub psychiatrą zazwyczaj przychodzą sami rodzice - bez dziecka. W czasie tych spotkań psycholog rozmawia z rodzicami o specyfice problemu, z którym przychodzą, dopytuje o jego przebieg – często od momentu poczęcia dziecka, a następnie ustalane są wstępne oczekiwania rodziców wobec terapeuty.  W przypadku uzgodnienia, że konieczna jest diagnoza dziecka – na kolejne spotkania przychodzi do terapeuty samo dziecko. Jeżeli terapeuta uzna, że wskazane jest przeprowadzenie dodatkowych testów lub badań przez inną osobę w gabinecie (np. psychiatra, psycholog – specjalista w zakresie całościowych zaburzeń w rozwoju lub pedagog) bądź przez osobę z zewnątrz (np. neurolog, audiolog i in.) - proponuje ich przeprowadzenie.  Następnie terapeuta spotyka się z rodzicami (lub z rodzicami i z starszym dzieckiem) celem omówienia procesu i wyników diagnozy oraz  ustalenia planu dalszego działania.

Oprócz diagnozy, której celem jest rozważenie możliwości terapii w naszym gabinecie prowadzimy diagnozę psychologiczną i pedagogiczną na życzenie rodziców, której celem jest uzyskanie wiedzy czy informacji, i która niekoniecznie musi prowadzić do terapii. Jest to na pzrykład:

- Diagnoza specyficznych trudności w nauce – dysleksja, dysgrafia, dysortografia, dyskalkulia – oraz zaburzeń typu dyslektycznego i wynikających z nieprawidłowych nawyków edukacyjnych.

- Diagnoza ryzyka wystąpienia specyficznych trudności w nauce u dzieci przedszkolnych,

- Diagnoza dysharmonii rozwojowych u dzieci przedszkolnych.

- Diagnoza funkcji poznawczych (intelekt) oraz funkcji percepcyjno-motorycznych (dzieci, młodzież, dorośli).

- Diagnoza osobowości.

- Diagnoza zaburzeń emocjonalnych oraz trudności adaptacyjnych i zaburzeń neurotycznych (bez ograniczeń wiekowych).

- Diagnoza zainteresowań i predyspozycji zawodowych, której celem jest ukierunkowanie w doborze szkoły i zawodu.

Diagnozą w naszym gabinecie zajmują się wszystkie osoby prowadzące psychoterapię (diagnoza psychologiczna) i mgr Agata Wilkowiecka (diagnoza pedagogiczna).  Diagnozę zainteresowań i predyspozycji zawodowych prowadzi psycholog - specjalista w zakresie doradztwa zawodowego mgr Sylwia Gutowska

Koszt każdego spotkania diagnostycznego – 180 zł/50 min.

Powrót

Oferta

Jako specjalistyczny gabinet psychologiczny dla dzieci, młodzieży i rodzin oferujemy szeroką gamę usług w zakresie profilaktyki, psychoterapii, psychiatrii, pedagogiki i logopedii dla dzieci i ich rodziców. Aby wybrać odpowiednią pomoc dla Państwa rodziny zachęcamy do zapoznania się z opisem poszczególnych form pomocy w zakładkach obok.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powrót

"Współczesny tata". M. Rymaszewska

Zwykle, mówiąc o przemianach społecznych ostatnich 50 lat, akcentuje się zmiany w pozycji i roli społecznej kobiet. Z uległych, godzących się na nierówności w relacjach z mężczyznami, często sfrustrowanych strażniczek domowego ogniska stały się w dużej mierze pełnoprawnymi partnerkami w relacjach z mężczyznami w pracy i w domu.  Zmiana taka nie mogła pozostać bez wpływu na zachowania mężczyzn, ich postrzeganie siebie, swojej roli i pozycji w tych środowiskach. Zmiany te objęły oczywiście również rolę ojca.

W 1965 r. mężczyzna amerykański spędzał średnio 2,6 godziny tygodniowo zajmując się swoimi dziećmi, w 2000 r. – już 6,5. W 1970 większość ojców nigdy nie kąpała ani nie przewijała swojego dziecka; dziś – wstyd byłoby się do czegoś takiego przyznać.  Ja sama, przebywając w szpitalu w 2000 roku z jednym ze swoich dzieci nie widziałam w nim ojców pozostających na noc w oddziale; gdy byłam w podobnej sytuacji w 2010 roku widziałam jak mężczyźni i kobiety zmieniali się w dzień i w nocy i pomagali sobie wzajemnie w opiece nad chorym dzieckiem.

Przez wiele lat ojcowie traktowani byli jako opiekunowie na wypadek, gdyby zabrakło matki. Winni są temu również wielcy psychologowie rozwojowi, którzy mówili nam głównie o więzi dziecka z matką (np. J. Bowlby w latach 50-ych „O naturze przywiązania dziecka do matki”), inne więzi dziecka traktując drugorzędnie. 

Badania prowadzone od lat 70-ych pokazały jednak, że ojcowie są równie kompetentni jak matki w sprawowaniu opieki nad dziećmi. Okazało się zatem m.in., że:

  • Ojcowie równie dobrze jak matki rozpoznają przyczynę płaczu niemowlęcia jako głód czy zmęczenie i adekwatnie reagują na ten płacz.
  • Podobnie jak u matek, również u ojców obserwuje się zwiększone bicie serca, przyspieszony oddech i wyższą temperaturę ciała jako reakcje na niepokój i płacz noworodka;
  • Ojcowie - tak jak matki - rozpoznają własne dziecko z zawiązanymi oczami dotykając jedynie jego główki;
  • W okresie ciąży partnerki ojcowie doświadczają wielu zmian fizjologicznych  znanych kobietom ciężarnym (np. wzrasta ich poziom prolaktyny, odpowiedzialnej m.in. za przywiąznie do dziecka i reagowanie na jego potrzeby; na parę tygodni po narodzinach dziecka o 1/3 spada u nich poziom testosteronu, a ok. 4 % doświadcza depresji poporodowej).

Inny rodzaj badań – badania nad rozwojem poznawczym, społecznym i emocjonalnym dzieci – wskazują jednoznacznie na pozytywny wpływ aktywnego i stałego udziału ojca na te obszary ich funkcjonowania.  Dzieci z uczestniczącym w ich życiu tatą są wyraźnie bardziej towarzyskie, pewne siebie, lepiej kontrolują własne emocje i zachowanie, rzadziej miewają problemy w szkole i rzadziej podejmują ryzykowne zachowania jako nastolatkowie.

Badania i praktyka pokazują też wyraźnie, że ojcowie zaangażowani w swoją rolę czerpią więcej przyjemności i satysfakcji z rodzicielstwa, mają bardziej pozytywne zdanie o swoich dzieciach, a ich partnerki są mniej zestresowane.

Współcześni psychologowie są przekonani, że za udział ojców w wychowywaniu dzieci odpowiadają oni sami, ale często jeszcze bardziej – ich partnerki.  Gdy w 2008 r. Ruth Gaunt przebadała 209 par okazało się, że kobiety o niskim poczuciu własnej wartości, częściej niż kobiety pewne siebie i swoich możliwości i umiejętności, przyjmowały postawę obronną wobec męża typu:„Ja jestem strażniczką domu, ty się nie wtrącaj – nie znasz się“. Wykazano również, że matki swoją postawą i zachowaniem wpływają w pozytywnym i negatywnym kierunku na udział ojca w wychowywaniu dzieci. Gdy wywracają oczy, poprawiają, podśmiewają się - zniechęcają partnerów do współpracy i pomocy. Z kolei matki radzące się ojców w sprawach dzieci, mówiące im, że dzięki nim dzieci są szczęśliwsze, że są dobrymi ojcami – mają dużo częściej i chętniej angażujących się w wychowywanie partnerów.

Wiele badań od lat 80-ych pokazuje też, że ojcowie zaangażowani w opiekę nad noworodkiem są bardziej aktywnymi rodzicami również w ich późniejszym rozwoju. 

Dlatego zachęcam wszystkie mamy: pozwólmy ojcom być ojcami na miarę naszych czasów, wspierajmy ich w tym i pozwólmy im wspierać nas w macierzyństwie, a nasze dzieci tylko na tym skorzystają.

Małgorzata Rymaszewska, psycholog

Gabinet Rodzice i Dzieci

 

Dane o badaniach z: E. Anthes „Family Guy“ w: Scientific American Mind, Maj-Czerwiec 2010

Powrót

"Dziecko na wojnie (rozwodowej)" M. Rymaszewska

 autorka: Małgorzata Rymaszewska, psycholog dzieci i rodzin

Od kiedy ponad dekadę temu podjęłam pracę jako psychoterapeutka w prywatnej poradni psychologicznej zderzyłam się z nieznanym mi do tego czasu zagadnieniem sytuacji dziecka w czasie rozwodu.  Prawie każda sesja w sprawie rozwodu pokazywała mi, że prawdę mówili Holmes i Rahe – twórcy tzw. skali stresu, gdy dowodzili, że rozwód jest drugim po śmierci współmałżonka najbardziej stresogennym doświadczeniem w życiu człowieka. Ponieważ wcześniej pracowałam głównie z chorymi lub porzuconymi dziećmi niewiele widziałam takich zachowań osób dorosłych, które wskazywałyby na tak ogromny brak kontaktu z rzeczywistością, jak zachowania rodziców walczących o dziecko.  Lęk zdaje się zupełnie upośledzać ich zdolność logicznego rozumowania, pragnienia stają się należnymi prawami, jakieś zbitki informacji dowodami sądowymi, a dotychczas nawet najlepszy rodzic staje się w oczach osoby zaślepionej chęcią zemsty niewartym kszty zaufania, niemoralnym agresorem. I kalumnie te nie mają końca.

Sytuacja psychiczna dziecka uwikłanego w konflikt rozwodowy

Wyobraźmy sobie teraz, że nie przez godzinę czy dwie na sesji u psychologa, ale przez wiele godzin tygodniowo z taką osobą mieszka w domu dziecko lub wiecej dzieci. Czasem tylko spotyka się z rodzicem przez jeden dzień w weekend, ale to naprawdę wystarczy, by - w najlepszym przypadku - zepsuć kilkulatkowi humor, a w najgorszym  - zupełnie zachwiać jego poczuciem bezpieczeństwa na wiele następnych dni.

Dla osób zajmujących się pracą z rozwodzącymi się rodzicami jeden fakt nie podlega dyskusji: nic nie wpływa tak negatywnie na możliwość poradzenia sobie przez dziecko z rozwodem rodziców jak trwający między nimi konflikt. Dziecko wpada w pułapkę, z której - jako zależne od rodziców - samo nie może się wydostać. Szuka więc pomocy u tego rodzica, który zadaje się mieć większą siłę i władzę, bo ten daje nadzieję na przetrwanie.

Czy napewno ten rodzic, który zdaje sie być silniejszy, jest tym najlepszym dla dziecka, jest owym „dobrem dziecka”, do którego odwołujemy się zawsze w tego rodzaju sporach? 

W sytuacji rozwodu ludzie, gdy czują się skrzywdzeni przez partnera najczęściej pragną zemsty.  Najłatwiejszą jej formą jest zabranie partnerowi tego, co dla niego najdroższe. Tym najdroższym zwykle jest dziecko. Rodzice często wprost mówią: „Skoro on mi zabrał nadzieję/miłość/najlepsze lata, dlaczego miałabym teraz dać mu to, czego on chce, tzn. tyle kontaktu z dzieckiem ile sobie zażyczy? To niesprawiedliwe!!” Nigdzie jednak w tym wołaniu nie słychać troski o dziecko. I nawet jest to zrozumiałe, bo w szoku, traumie ludzie są sparalizowani intelektualnie i emocjonalnie, odzywają się w nich najprostsze instynkty.

Najczęściej jednak, po upływie fazy szoku, rodzice są w stanie dostrzec dziecko i ograniczają swoje zapędy zemsty.  Niestety nie wszyscy. I zdaje się, że ze względu na ewidente w Polce preferowanie przez sądy przyznawiania opieki na dzieckiem matce, kobiety właśnie pozostają w stanie nienawiści, szoku, braku kontaktu z rzeczywistością typowych dla stanu traumy niepotrzebnie długo. Pamiętajmy jednak, ze zachowanie takie nie jest typowe dla kobiet, ale dla wszystkich osób, które czują się silniejsze: czy to ze względu na uwarunkowania prawne, czy przewagę materialną. W krajach muzułmańskich, gdzie mężczyni mają większe prawa do dzieci obserwujemy podobną do polskiej sytuację, tylko płeć jest inna. Również w sytuacjach, gdy żona nie ma żadnego majątku i zawsze była bardzo zależna od bogatego i wpływowego męża mężczyźni mają tendencję do dalszego „niszczenia” partnerki przez pokazywanie dzieciom, że przy matce nie będą miały zaspokojonych podstawowych potrzeb.  Ekstremalne zachowania rodziców ograniczające dziecku możliwość bycia w relacji z drugim rodzicem (zwane w psychologi alienacją rodzica) są o wiele rzadsze w krajach, w których prawo do opieki nad dzieckiem przyznawane jest na podstawie rzeczywistych predyspozycji  osobowościowych i umiejętności rodzicielskich, w więc mających na uwadze rzeczywiste dobro dziecka.

Co się dzieje, gdy ostry konflikt okołorozwodowy trwa dłużej?

Jak wspomniałam wcześniej, uwikłane w rozwód dziecko szuka silnego wybawcy. Na podstawie werbalnych i niewerbalnych zachowań rodziców łatwo dostrzega tego, przy którym będzie narażone za mniejsze rozdarcie i konflikt lojalności. Ten konflikt lojalności można jednak w relacji z alienującym rodzicem rozwiązać tylko przez zaparcie się i wyrzeczenie drugiego rodzica. Dziecko zatem przywiera do silniejszego i razem z nim buduje obraz „złego” drugiego rodzica. Rozwija wtedy zespół objawów i zachowań, które psychologowie i prawnicy nazywają zespołem alienacji rodzica lub PAS (od ang. Parental Alienation Syndrom). 

Czym jest PAS?

Po raz pierwszy zdefiniował PAS Richard Gardner w latach osiemdziesiątych XX w. Były to czasy, kiedy w USA kobiety nadal korzystały przywilejów wynikających z wcześniejszych teorii psychologicznych o znaczeniu relacji z matką dla rozwoju dziecka. Z drugiej strony - dzięki zmianom ekonomicznym i rosnącemu znaczeniu ruchu feministycznego - kobiety stały się bardziej niezależne finsanowo i rozwody stały się bardziej powszechne. Jednocześnie, w toku tych procesów, mężczyźni bardziej zaangazowali się w opiekę nad dziecmi i rozwinęli z nimi relacje zarezerwowane wcześniej dla kobiet.  Zatem miała miejsce sytuacja, która zainstniała w Polsce w latach 90-tych i na początku obecnego wieku.  Dlatego też, podnobnie jak Gardner w Stanach Zjednoczonych, my psychologowie w Polsce obserwujemy gwałtownie wzrost konfliktów o dzieci w trakcie rozwodów.

Żeby można było mówić o PAS muszą być spełnione pewne warunki. Po pierwsze: dziecko powinno było mieć przez rozwodem względnie prawidłowe relacje z alienowanym rodzicem i w miarę trwania konfliktu relacja ta stopniowo, ale w oczywisty sposób pogasza się. Po drugie, nie mówimy o PAS, gdy dziecko rzeczywiście było ofiarą i jest nadal przemocy ze strony alienowango rodzica. Po trzecie w końcu, PAS to nie tylko nakłanianie dziecka do wyrażania negatywnej postawy wobec alienowanego rodzica i „pranie mu mózgu” nieprawdziwymi informacjami, ale również jednoczesna aktywna postawa dziecka w wyrażaniu takiej postawy.

Dziecko, u którego obserwujemy PAS zachowuje się więc w następujący sposób:

  1. deprecjonuje alienowanego rodzica używając brzydkich słów i prezentuje wobec niego postawę silnie opozycyjną;
  2. podaje słabe, niewiarygodne, często niewyobrażalne powody uzasadniające jego niechęć i złość;
  3. dziecko jest absolutnie pewne swojego zdania i nie pokazuje jakiejkolwiek ambiwalencji:  zwykle bezwzględnie nienawidzi alienowanego rodzica i bezwzględnie aprobuje i podziwia rodzica alienującego;
  4. zapewnia, że jego postawa wynika tylko i wyłącznie z jego doświadczeń i przemyśleń, i że nikt go do tego nie nakłaniał (fenomen „niezależnego myśliciela”);
  5. wspiera i czuje potrzebę chronienia rodzica alienującego;
  6. nie czuje się winne z powodu okrutnego traktowania alienowanego rodzica;
  7. w jego wypowiedziach pojawiają się scenariusze sytuacji, których dziecko nie mogło doświadczać;
  8. wrogość dziecka z czasem rozszerza się na dalszą rodzinę i przyjaciół alienowanego rodzica.

W mojej praktyce widziałam i słyszałam niejednokrotnie takie dzieci i zawsze mam wrażenie, że gdy w jakikolwiek sposób wspomniany jest alienowany rodzic dziecko staje się jakby inną osobą. Znika dziecko, z którym bawię się lub rozmawiam w gabinecie, a pojawia się nad wyraz dojrzały obrońca z jednej strony i zaciekły agresor z drugiej – oczywiście wszystko w jednej małej osóbce.  Wiem też o, a czasem znam dzieci, które na wspomnienia słowa „ojciec” bezwiednie oddawały mocz; takie, które nie mogły chodzić i poruszły się na wózku inwalidzkim, bo nie były w stanie udźwignąć roli, którą im przypisano w konflikcie; inne, które traciły przytomność, gdy spędzały miły weekend z matką (z którego później musiały się „wykłamać” alienującemu ojcu.  Państwo widzieliście takiego czterolatka w telewizji, gdy płakał przerażony zanim jeszcze dojrzał czekającego nań przy furtce ojca, i trzymającego się kurczowo próbującej go wypchnąć do ojca matki. Dziecko doświadczające rzeczywistej przemocy od rodzica nie zachowuje się w ten sposób. Dziecko systematycznie zastraszane, które zinternalizowało przekazany mu obraz złego, nieprzewidywalnego ojca – tak. Dlatego za żadne skarby nie puści matki; czuje się ponadto przez nią zdradzone, bo każe mu iść do tego potwora.  Zatem i ta ostatnia więź, która mu pozostała nie jest bezpieczna. I życie przestaje być bezpieczne.

Badania wskazują, że gdy proces alienacji nie zostanie przerwany na samym początku jego skutki są zwykle nieodwracalne.  Dzieci takie przeważnie nie tylko tracą na zawsze więź z alienowanym rodzicem. Większość, żyje w ciągłym poczuciu zagubienia, frustracji, braku zrozumienia rzeczywistości, mają trudności w rozwinięciem swojego potencjału intelektualnego, nawiązniem prawidłowych relacji społecznych (słabo rozwinięte sumienie, brak wiary w ludzi), łatwo wdają sie konflikty i bójki z równieśnikami, zwykle też borykają się z zaburzeniami psychiatrycznymi – depresją, zaburzeniami osobowości.

Najczęściej też, bez długotrwałej psychoterapii, nigdy nie będą świadome przyczyn swoich trudności życiowych i krzywdy, jaka została im wyrządzona.

Musimy pamiętać, że jeśli nic nie zostanie zrobione, dziecko pozostanie w ścisłym kontakcie i bliskiej lękowej więzi z często bardzo zaburzonym rodzicem.  Gdy my psychologowie przyglądamy się matkom i ojcom, którzy dopuszczają się tych bardziej ekstremalnych form alienacji widzimy osoby, które zatrzymały sie na bardzo wczesnym etapie w rozwoju emocjonalnym – na etapie uczenia się umiejętności przetrwania. Nie potrafią jeszcze dawać, a jeśli dają - to zawsze w zamian za coś. Pełna kontrola nad dzieckiem to dla nich sprawa życia lub śmierci. Nie przestrzegają żadnych zasad, więc najczęściej wyroki sądowe nie mają dla nich żadnej wartości. Taki rodzic zwykle nie ma zdolności widzenia dziecka, jako odrębnej istoty, z własnymi pragnieniami, potrzebami (tzw. brak zdolności do indywiduacji), jest „nadmiernie zaangażowany”, jeśli nie zupełnie „zlany” z dzieckiem. Czasem może być narcystyczny, tzn. zakładać w każdym swoim działaniu, że prawa obowiązują innych, a on lub ona jest ponad prawem. Niewielki procent to osoby socjopatyczne – bez sumienia, niezdolne do empatii i widzenia punktu widzenia innej osoby, bez zdolności rozróżnienia prawdy od kłamstwa.  Prognozy leczenia takich osób są bardzo niezadowalające, dlatego w krajach zachodnich, gdzie istnieje większa niż u nas świadomośc PAS w przypadkach zagrożenia lub zaobserwowania u dziecka objawów PAS stosuje się separację dziecka od takiego rodzica i ściśle kontroluje jego interakcje z dzieckiem.

Nie będę się tu zajmowała omawianiem interwencji terapeutycznych w przypadku PAS, chciałabym natomiast spróbować wskazać pedagogom w przedszkolach i innych placówkach oświatowych i medycznych, w jaki sposób mogą pomóc dzieciom w takiej sytuacji.

Jak można pomóc?

Przede wszystkim ważna jest świadomość, że taki problem istnieje. Często, ponieważ dziecko bardzo wyraźnie werbalizuje i okazuje niechęć, nienawiść lub lęk wobec do jednego z rodziców, nawet specjaliści mają problem z podjęciem decyzji, co tak naprawdę się dzieje z dzieckiem. Tym niemniej ważne, by w takich sytuacjach zachować przynajmniej bezstronność wobec rodziców.  Jeżeli żadnemu z rodziców nie zostały odebrane prawa rodzicielskie oboje maja prawo do bycia informowanym o postępach dziecka w przedszkolu, o jego trudnościach (w taki sposób, by nie oskarżać któregokolwiek z rodziców), do bycia informowanym o wydarzeniach z udziałem rodziców, odbywających sie w przedszkolu itp. 

W sytuacjach, kiedy którykolwiek rodzic dopuszcza się przemocy fizycznej lub werbalnej na terenie placówki w ochronie dziecka rozwodzących się i innych dzieci przedstawiciel placówki powinien stanowczo nakazać natychmiastowe jej zaprzestanie, a w przypadku, gdy to nie przyniesie skutku – nakazać opuszczenie placówki, a nawet zgłosić takie zachowanie policji. Jeśli będziemy bierni i bezradni w sytuacji przemocy psychicznej – dziecko będzie w niej tkwiło latami. Często stanowcze działanie osoby z zewnątrz przynosi choćby chwilowe opamiętanie, a nawet pozwala na zobaczenie własnego zachowania z innej perspektywy.

Postępowanie wobec dziecka doświadczającego takiej przemocy psychicznej powinno byc podobne do postępowania wobec innych ofiar przemocy i udzielana mu pomoc powinna polegać na:, a więc:

  1. Zadbajmy o czas i miejsce rozmowy.
  2. Słuchajmy uważnie;
  3. Postarajmy się zrozumieć dziecko – bądźmy empatyczni i wyobraźmy sobie jego sytuację;
  4. Nie gańmy wprost i nie negujmy zachowań i zabaw pozwalających dziecku poradzić sobie z sytuacją przemocy, ale reagujmy na brak empatii, sumienia ze strony dziecka, odwołujmy się do obowiązujących spełecznie norm. Być może przedszkole to jedyne miejsce, gdzie one obowiązują wobec wszystkich.
  5. Jasno precyzujmy nasze przekonania dotyczące przemocy i prawo dziecka do serdecznej, bezpiecznej więzi z obojgiem rodziców;
  6. Pozwólmy dziecku uwierzyć, że nie jest odpowiedzialne za przemoc;
  7. Włączmy się aktywnie w opracowanie planu zapewniającego dziecku maksymalne bezpieczeństwo, łącznie z koniecznością zgłoszenia sprawy policji lub prokuraturze;
  8. Znajdźmy mocne strony dziecka i wzmacniajmy je;
  9. Odwołujmy się do nadziei, marzeń, planów na przyszłość;
  10. Nawiążmy współpracę z innymi służbami, które mogą pomóc dziecku i aktywnie z nimi współpracujmy.

Musimy też być świadomi, że alienacja rodzica spełnia wszystkie kryteria tzw. chłodnej przemocy psychicznej i jest jedną z najcięższych form przemocy psychicznej wobec dzieci.  Niestety, podobnie jak w przypadku innych rodzajów przemocy psychicznej czesto pozostaje niezgłoszona, a więc niezauważona i nieodzwierciedlona w statystykach sądowych. Od nas – pedagogów, członków społeczeństwa, lekarzy zależy więc czy taka pozostanie, czy będziemy o niej mówić i zapobiegać - jak to się stało w przypadku przemocy fizycznej w ostatnich latach.

Żródła:
Gardner, R.A. (1998) The Parental Alienation Syndrome, Second Editon, Cresskill, NJ
Major, J. A. Parents Who Have Successfully Fought Parental Alienation Syndrom, breaktroughparenting.com
Lowenstein, L.F. (2010) The Effects on Children in the Future Who Have  Been Successfully Alienated Againt a Parent. parental-alienation.info/publications
Jaszczak-Kuźmińska, D. Przemoc psychiczna- tajemnica czterch ścian PARPAMEDIA
Michalska, K. i Jaszczak-Kuźmińska (2007). Przemoc w rodzinie. PARPAMEDIA. 

Powrót

"Nie niewinny klaps..." Wywiad z Małgorzatą Rymaszewską dla MamaZone

Czy klapsy to skuteczna metoda wychowawcza? O szkodliwości nawet lekkich klapsów i o tym, co się dzieje z psychiką bitego dziecka, opowiada psycholog, Małgorzata Rymaszewska.

W jakiej sytuacji można dziecko uderzyć?

Małgorzata Rymaszewska: W żadnej.

Nie można dać nawet lekkiego klapsa?

Nie. Bo zupełnie nie ma sensu jako metoda wychowawcza. I przynosi wiele szkody. Zresztą trudno określić granicę między lekkim klapsem a mocnym uderzeniem. Zwłaszcza w sytuacji, gdy człowiek jest bardzo zdenerwowany i bezsilny. Potem dochodzi do tego, że ktoś, kto zakładał sobie, że będzie dawał tylko lekkie klapsy, pewnego dnia bierze szczotkę i okłada nią dziecko. Dlatego należy przyjąć zasadę, że dzieci się nie bije. Nawet lekko.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że klaps działa.

Jedyny pozytywny efekt to zwykle natychmiastowe przerwanie niepożądanej czynności. Ale taki klaps niczego dziecka nie uczy. Ono wprawdzie przestanie w tym momencie np. wyjmować płyty dvd z półki, pociągnięte za rękę zawróci z ulicy, na którą wybiegło, ale pewnie nadal nie będzie wiedzieć, co ma zrobić następnym razem i dlaczego. Wie tylko, czego mam nie robić, a z powodu klapsa czuje się odrzucone. Klaps nie sprawi, że następnym razem ono nie będzie pyskować czy bałaganić. Lepiej więc w inny sposób przerwać tę niepożądaną sytuację, np. mówiąc: "idź do swojego pokoju i wróć, kiedy będziesz mieć ochotę na normalną rozmowę/będziesz gotów posprzątać po sobie". W ten sposób eliminujemy niepożądane zachowania u dzieci, pozwalając im ponosić konsekwencje swoich działań. Osiągniemy ten sam natychmiastowy efekt i dodatkowo unikniemy negatywnych skutków, jakie wynikają z bicia dziecka.

Jakie to skutki?

Wiadomo, że dzieci bite są bardziej agresywne. Uczą się, że kiedy ktoś się zdenerwuje, to może uderzyć. Dowiadują się, że właśnie w taki sposób rozwiązuje się problemy. Agresja rodziców w pewien sposób legitymizuje ich agresję. Przyzwyczajają się do niej. Przestaje na nich robić większe wrażenie. Staje się naturalną, integralną częścią ich świata.

Co się dzieje z psychiką bitego dziecka?

Dzieci bite częściej zapadają na depresję, mają niskie poczucie własnej wartości, ich relacja z rodzicem jest często zaburzona. Więź, która się między nimi tworzy, nie jest bezpieczna i budowana na zaufaniu, tylko oparta na lęku.

A w późniejszym życiu?

U dorosłych, którzy byli bici w dzieciństwie, częstsze są zaburzenia psychiczne. Te osoby są zwykle bardziej agresywne i częściej stosują przemoc wobec swoich partnerów i dzieci. Czasem można usłyszeć od nich: "rodzice mnie bili i wyrosłem na ludzi, to ja też będę bił, żeby moje dziecko też wyrosło na ludzi." W rzeczywistości jednak trudno samemu obiektywnie ocenić, jaki naprawdę wpływ miał na nas fakt, że byliśmy bici jako dzieci. Ja uważam, że to na pewno nie klapsy pomagają "wyrastać na ludzi."

Powiedzmy, że zdarzyło nam się uderzyć swoje dziecko i teraz tego żałujemy…

… to przede wszystkim powinniśmy przeprosić za nasze zachowanie. Przyznać się do błędu, nawet przed małym dzieckiem, obiecać, że więcej tego nie zrobimy, bo agresja nie jest sposobem na rozwiązywanie problemów. Wiele zależy od tego, jak często zdarzało nam się uderzyć dziecko. Jeśli to był rzeczywiście sporadyczny klaps, to można mieć nadzieję, że nasza relacja z dzieckiem nie została poważnie nadszarpnięta. W innych przypadkach trzeba się liczyć z poważniejszymi konsekwencjami, chociaż oczywiście każdą więź da się w jakiś sposób naprawić i zawsze warto próbować to robić.

Wciąż słyszymy, że bicie dzieci jest złe. Dlaczego więc tak wielu rodziców uważa je za dobre?

A ja myślę, że tak naprawdę niewielu rodziców uznaje klapsy za dobre. Stosują taką karę, bo nie wiedzą, co innego mogliby zrobić. Sądzę, że gdyby ktoś im przedstawił jakąś alternatywę, pokazał, jaką inną metodę mogą zastosować, to chętnie by z niej skorzystali.

 

Powrót

Depresja poporodowa i jej wpływ na rozwój dzieci

Małgorzata Rymaszewska, psycholog, Gabinet „Rodzice i dzieci”

Pracując od wielu lat z dziećmi lękowymi zastanawiałam się nad możliwymi przyczynami tego zjawiska. Nowej perspektywy dostarczył mi artykuł Katji Gaschler z 1. numeru Scientific American Mind z 2008r. p.t. „Misery in Motherhood”, mówiący o wpływie depresji poporodowej na rozwój dzieci. Wiedzę tę potraktowałam jako narzędzie profilaktyki zaburzeń lękowych u dzieci i dlatego serdecznie namawiam mamy doświadczające depresji poporodowej do jak najszybszego szukania specjalistycznej pomocy w celu nie tylko ulżenia własnemu cierpieniu, ale również w celu zapobieżenia rozwinięciu się problemów emocjonalnych i społecznych u dzieci.

Depresja poporodowa (DP) jest zjawiskiem występującym na całym świecie (z różnym nasileniem rozpowszechnienia). Jej najczęstsze objawy to zwiększona płaczliwość, irytacja, poczucie bezsensu i nudy, poczucie bycia złą matką, nadmierny lęk o życie i zdrowie dziecka.  Czasem symptomy są też bardziej przerażające i niepokojące: lęk, że zrobi się dziecku krzywdę, myśli samobójcze, zaburzenia koncentracji i snu, bardzo nagłe i głębokie zmiany nastroju, problemy z oddychaniem, palpitacje, ciągłe bóle głowy, myśli obsesyjne, a nawet halucynacje (zawsze jednak diagnozę depresji musi postawić lekarz psychiatra).

Przyczyny DP nie są do końca znane, jednak uważa się, że ogromne zmiany hormonalne, jakie mają miejsce tuż po porodzie mogą ją wywoływać u podatnych na nią kobiet. Na wzrost podatności na DP z kolei, wg. ostatnich badań, ogromny wpływ mają wcześniejsze epizody depresji (przed lub w czasie ciąży).

Niezależnie jednak od przyczyn depresji poporodowej, badania wskazują na jej wpływ na osłabienie tworzącej się więzi między matką i noworodkiem, a potem niemowlęciem.  Oznacza to, że konsekwencje depresji dotyczą nie tylko kobiety, ale również jej dziecka. Dziecko kobiety doświadczającej DP, z upływem czasu i nieleczenia DP, staje się bardziej pasywne, niepewne siebie, lękowe, negatywistyczne i zahamowane społecznie niż jego rówieśnik (w wieku 1-3 lat), którego matka była zdrowa. Badania wskazują również, że DP NIE ma długotrwałego wpływu na rozwój intelektualny dzieci.

Mimo że doświadczenie depresji stanowi ogromne cierpienie dla matek wiele z nich nie decyduje się na leczenie – często ze wstydu z powodu emocji, które wg. nich są nieuzasadnione. Być może zatem świadomość wpływu, jaki DP ma na rozwój więzi z dzieckiem i na jego rozwój emocjonalny, będzie stanowiła dodatkowy bodziec, by skonsultować się ze specjalistą i jak najszybciej podjąć leczenie.   

Badania pokazują jednak, że leczenie samej matki, mimo że skuteczne i często szybko przynoszące ulgę, nie jest wystarczające. Wyleczone matki nadal obserwowały bardziej lękowe przywiązanie i większy poziom negatywizmu u swoich dzieci. Dlatego, oprócz terapii indywidualnej (psychologicznej czy farmakologicznej), zaleca sie również terapię dla pary matka-dziecko. Celem takiej terapii jest wzmocnienie wzajemnej więzi dziecka i matki. Odbywa się to poprzez analizę interakcji matka-dziecko i zmianę niekorzystnych wzorców zachowań, które rozwinęły się w czasie trwania depresji.  Pozwala to na nie utrwalenie się lękowych zachowań u dzieci i zmniejszenie ryzyka wystąpienia problemów emocjonalnych i społecznych w przyszłości.  Terapia taka może odbywać się równoległe z leczeniem indywidualnym matki. Zwraca się również uwagę na ogromną rolę ojca (lub innej osoby), który poprzez rozwinięcie bliskiej, bezpiecznej więzi z niemowlęciem może osłabić efekt depresji matki na dziecko.

Podsumowując, z uwagi na subiektywne cierpienie jakie wywołuje depresja poporodowa, na jej wpływ na dziecko oraz na długotrwałość jej efektów, pragnę jeszcze raz zachęcić wszystkie doświadczające depresji mamy o nie zwlekanie z podjęciem natychmiastowego i kompleksowego leczenia, a osoby w ich otoczeniu do wsparcia ich w tym działaniu.

Źródło:

Katja Gaschler „Misery in Motherhood” w: Scientific American Mind, tom 19, nr 1, str. 67-73.

 

Powrót

Strony