Jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy?

Odpowiedź jest jednocześnie bardzo trudna i prosta. Bo w zasadzie niezależnie od tego, o jaki temat nam chodzi (seksualność, śmierć, choroba, rozwód, zjawiska społeczne, wszelkie traumy) to sugestie i wskazówki do tego, jak rozmawiać są takie same.

1.    

Z dziećmi można rozmawiać na każdy temat, niezależnie od stopnia jego trudności lub naszych nadziei, że uda się dziecko ochronić przez np.: złem świata. Chodzi tylko o odpowiednie słownictwo i poziom szczegółowości. Dlatego trzylatkowi, na pytanie skąd się wziął, odpowiadamy zgodnie z prawdą, że z brzuszka. A jemu zajmie rok, zanim zacznie sobie i nam zadawać dalsze pytania.

2.    

Nie bać się. Ani tego, że poprzez pewne informacje (np., że ludzie umierają) wzbudzimy w dziecku lęki. Ono te lęki będzie i tak miało, bo są rozwojowe. A nasze wyjaśnienia tylko go uspokoją. Ani tego, że nie wiemy, jak powiedzieć/ odpowiedzieć na pytanie. Wystarczy dziecko poinformować, że pytanie o to, „kto to jest prostytutka” jest bardzo ciekawe, ale, że potrzebujemy chwili czasu, żeby dobrze na nie odpowiedzieć. I nawet jeśli dziecko zapomni o tym pytaniu, to dorosły powinien do niego wrócić. Bo najważniejsze jest to, aby dziecko nie bało się pytać. Pytać właśnie rodziców. Skorzystamy z tej bezpiecznej komunikacji jeszcze wielokrotnie, gdy dziecko będzie już nastolatkiem i nadal będzie chciało pytać nas, a nie np.: internet.

3.    

Dbać o własny komfort rozmowy. Nasze opanowanie, brak wstydu i nerwów zachęci dziecko do dalszych rozmów i pokaże, że w rodzinie nie ma tematów tabu. Ale np.: zadanie pytania o przyczyny smrodu pana, w kolejce w sklepie może nas zbytnio krępować. Wtedy warto szepnąć dziecku, że wszystko mu wyjaśnimy w samochodzie. A przez ten zyskany czas możemy pomyśleć, jak wyjaśnić dziecku zjawisko bezdomności.

4.    

Cenić pytania dziecka. Bo jeśli pyta, to ufa, to jest ciekawe, to zauważa, to jest wrażliwe. Nawet jeśli te pytania są „z kosmosu”, albo „społecznie nieakceptowalne”, to dziecko jeszcze o tym nie wiem. Ono pyta, bo jest ciekawe, bo coś zauważyło. 

5.    

Wykorzystuj codzienne sytuacje do poruszania trudnych tematów. Dziecko widzi, słyszy i rozumie znacznie więcej, niż nam się wydaje (to zdanie jest tautologią;) A słuchając razem wiadomości można przy okazji wyjaśnić, czym np.: jest parada równości, albo odbierając dziecko ze przedszkola, opowiedzieć, dlaczego Jaś mieszka z mamą i wujkiem, a jego tata gdzieś indziej. Wiek przedszkolny to czas braku ocen i przyjmowania świata taki, jaki jest. Bez wartościowania. To unikalny przywilej. Potem coś nam się wszystkim dzieje i zaczynamy oceniać.

6.    

Nie zakładaj, że nie informując dziecka o czymś, chronimy je. Wszystkie przewlekle chore dzieci wiedzą o swoim stanie. Od innych dzieci, od dorosłych, przez zasłyszane rozmowy, przez obserwacje i wnioskowanie. Nie warto udawać. Szczera rozmowa przynosi wszystkim ulgę, bo już nic nie trzeba udawać. 

7.    

Korzystaj z pomocy. Jeśli brak Ci słów, użyj tych, które ktoś już napisał. Aktualnie na rynku jest cała masy znakomitych książek, nawet  na bardzo konkretne (nie uniwersalne) tematy (nowotwór u mamy, śmierć nienarodzonego dziecka, alkoholizm, adopcja). To może być wstęp. Pytania naszego dziecka będą naszym przewodnikiem po tym, w którym kierunku rozmowa ma pójść.

8.    

Proś o pomoc innych. Po prostu. Bo czasem samemu jest za trudno, a trzeba. Wtedy ukochana ciocia może nas zstąpić. A czasem- psycholog.

 

 

Autorka: Natalia Gutowska, psycholog, Gabinet Rodzice i Dzieci